Rejs do Afryki „Znaczy AGH”

Żaglowiec s/y kapitan Borchartd na tydzień zostaje flagową jednostką AKŻtu

Ahoj przygodo

No i się doczekaliśmy! Za doslownie kilka godzin startujemy z krakowskiego lotniska i lecimy do słonecznej, hiszpańskiej Malagi. Życzcie nam powoduid_73eeeba053935b38cdb28733b95288541362843193361_width_268_play_0_pos_3_gs_0zenia, prognozy przewidują bowiem niezłe bujanie!

Reklamy
Categories: Rejs do Afryki "Znaczy AGH" | Dodaj komentarz

Inspirantka

Owocem bardzo miłej rozmowy przy kawie z Inspirantką jest ciepły artykuł o pewnej żeglarce i pewnym rejsie.  Serdecznie zapraszam do lektury tekstu jak i do odkrycia innych ciekawych artykułów i wywiadów w serwisie.

http://inspirantka.pl/kobieta-ktora-pokochala-morze/

Kobieta Morze

Categories: Rejs do Afryki "Znaczy AGH" | Tagi: , , , | Dodaj komentarz

Odliczanie

Nie mogę uwierzyć, że już tylko niecałe trzy tygodnie zostały do naszej wyprawy. Macie jakieś obawy, pytania? Koniecznie przeczytajcie w tych paru dniach które zostały książkę napisaną przez Kapitana Karola Olgierda Borchardta ” Znaczy Kapitan”. Cytując za Wikipedią: ” Autor opisał w niej swoją służbę na przedwojennych polskich żaglowcach szkolnych „Lwowie” i „Darze Pomorza” oraz statkach pasażerskich”Polonii” i „Piłsudskim”. Książka wzbogacona jest licznymi zdjęciami, które pozwalają odbyć tę morską podróż wraz z autorem. Wiele miejsca poświęca postaciom tamtych czasów związanych z morzem i relacjom między nimi. Opisuje także ciekawsze rejsy oraz swoją pracę przy szkoleniu młodej kadry marynarki. Przez całą treść przewija się postać kpt. Mamerta Stankiewicza, który dla autora był niedoścignionym wzorem. Osobne rozdziały Borchardt poświęca wojennym losom polskiej marynarki, a szczególnie ludziom morza, pragnącym służyć ojczyźnie”.

Zapowiada się więc nie lada ciekawie! A skoro nasz rejs nosi nazwę „Znaczy AGH” chyba nie można się pojawić na pokładzie nie mając jej jak nie w głowie to przynajmniej w żeglarskim worku 🙂

Znaczy_kapitan1

Categories: Rejs do Afryki "Znaczy AGH" | Dodaj komentarz

Uciechy portowe :)

Podobno formularz zgłoszeniowy na rejs aż się grzeje od Waszych deklaracji. Super! Dla tych, co jeszcze się nie zdecydowali lub się wahają szybki przegląd miejsc do których chcemy zawitać. Przy okazji przypominam o rychłym zakupieniu biletów lotniczych, gdyż może być potem spory kłopot z dojazdem (ze względów technicznych lub finansowych).

Sztauujemy się w hiszpańskiej Maladze- malowniczym mieście leżący na południu Andaluzji, datowanym  na około VIII wiek p.n.e. Można na nim znaleźć ślady obecności Rzymian, Imperium Bizantyjskiego oraz kultury arabskiej. To jeden z większych portów handlowych kraju oraz centrum turystyczne. Atrakcji więc nam z pewnością tam nie zabraknie.

Malaga malaga- espania

 

Sugerujemy, by jak najszybciej zakupywać lot :RYANAIR, lot nr FR2589, 26.10., Kraków (godz. 10.05) – Malaga (godz. 13.45). Zostały pojedyncze miejsca!

 

 

 

Portem na kontynencie afrykańskim ma być planowo Melilla- zamorskie miasto Królestwa Hiszpanii o szerokiej autonomii. To niewielkie aczkolwiek urokliwe miejsce było polem wojen i walk (Fenicjan, Kartaginy, Arabów i Hiszpanii włącznie). Malownicze klify, fortece i umocnienia idealnie nadają się by wypić na nich rum z cola. Nieprawdaż? 🙂

melilla-city-spot

Portem docelowym jest Alicante, czyli „źródło światła” – historyczne miasto portowe w południowo-wschodniej Hiszpanii w regionie Walencji. Miasto ma prawie 1,5 tysiąca lat, leży u stóp skalistej góry, na której wznosi się starożytna twierdza. Poniżej można podziwiać gamę zabytków jak stare miasto, promenadę, katedrę  przerobioną z dawnego meczetu czy arenę walk byków. Warto też zwiedzić barokowy ratusz czy muzeum archeologiczne rodem z XXI wieku. Alicante to ogromy port, to z niego właśnie Ferdynand Magellan wypłynął w podróż dookoła świata, czyż każdy szanujący żeglarz nie powinien go odwiedzić?  Znajduje się tam również ulubiona plaża mieszkańców Madrytu, więc w nadmorskich knajpkach zawsze tętni nocne i hulaszcze życie.

Alicante alicante nocąAlicantwe

Sugerujemy lot: RYANAIR, lot nr FR9871, 2.11., Alicante (godz. 15.30) – Kraków (godz. 18.40). Jest on jednak ponad dwukrotnie droższy niż lot dnia 5.11 (godz. 16.00) Istnieje pomysł by zostać i pozwiedzać to piękne miasto trochę dłużej. Jest wiele możliwości noclegu (od hotelu po plażę dla odważnych).

Orzeszek

Categories: Rejs do Afryki "Znaczy AGH" | 1 komentarz

Świeżutki plakat promujący rejs

AFRYKA prev

Categories: Rejs do Afryki "Znaczy AGH" | Dodaj komentarz

Co czeka na śmiałków na pokładzie?

s/y Kapitan Borchardt pomimo, że szczyci się tytułem najstarszego żaglowca pod polską banderą, jest równocześnie bardzo nowoczesną i wygodną jednostką. Niektórzy bardziej tradycyjni znani mi morscy wyjadacze, wręcz oburzyli by się na poziom tych wygód. Wszystkie kabiny posiadają np. klimatyzację oraz łazienkę z natryskiem i toaletą- samo to już podnosi komfort podróży ( pamiętacie te zimną wodę w prysznicach w chorwackich portach? bleee…).

 KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA DSCN3454KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA    Kapitan_Borchardt (13)

Ponieważ rejs ma charakter szkoleniowo- stażowy, na załogę czeka szereg atrakcji fizyczno- umysłowych oraz duża dawka zabawy. Przeciętny dzień na żaglowcu nie różni się niczym od tekstów niejednej szanty- w szczególności tekstu pieśni EKT Gdynia „Morze, moje morze”. Nie zabraknie więc codziennego sterownia łodzią, zmywania pokładu, glancowania mosiądzów a czasem i pięknego cerowania żagli. Zacytuje teraz opis czasu pracy na żaglowcu zaczerpnięty ze strony Kapitana Borchrdta (www.kapitanborchardt.p) bo jest po prostu rewelacyjny. „Doba na żaglowcu zaczyna się nietypowo, bo  16-tej. Podzielona jest na sześć 4-godzinnych okresów: 16–20–24–04–08–12–16. Rytm dyktuje dzwon  krętowy: co pół godziny wybija tzw. szklanki. O 16.30 jest pół szklanki (bim), o 17 jedna szklanka (bim- bam), o 17.30 półtorej (bim-bam, bim) i tak dalej aż do 20-tej, gdy wybija się cztery szklanki (4x bim- bam). A od 20.30 zabawa zaczyna się od nowa. Każdemu polecam spróbować wybić szklanki – to wcale nie takie proste, i czasem zamiast bicia wychodzą kuranty”. Żaglowcem w morzu rządzi, w każdym tego słowa znaczeniu, pierwszy po Bogu czyli Kapitan. Czasem towarzyszy mu Starszy Oficer. Jest też załoga stała, dla której żaglowiec to jednocześnie i dom, i miejsce pracy: poznacie więc Kuka, Bosmana i Mechanika.

Wejście w cykl wachtowy, zwłaszcza jak się płynie ciurkiem dłużej niż dobę, przychodzi z łatwością i po pewnym czasie naturalnie zaczyna się żyć rutyną wyznaczoną przez bim- bamy dzwonu. Załoga dzielona jest na IV wachty po 7- 9 osób każda. Poszczególne wachty odpowiadają za inny masz jednostki ( bukszpryt, fokmaszt, grotmasz i bezanmaszt). W zależności od tego różne ma się też obowiązki podczas manewrów portowych. I tak pierwsza obsługuje cumy i szpringi dziobowe, druga  zapewnia tzw. desant – czyli osoby odbierające i oddające cumy, a także rozstawia trap, trzecia lata z odbijaczami i chroni burty ( przypominam, że KB ma 34 m. długości), a czwarta pracuje przy cumach i szpringach rufowych oraz obsługuje ponton. Pracą zespołu podczas manewrów koordynuje oficer wachtowy a jej wewnętrzny podziałem obowiązków podczas np. wachty kambuzowej zarządza starszy wachty. Jak widzicie pełna hierarchia- dobrze, ze już nie trzeba wszystkim za każdym razem salutować 🙂

Generalnie pracuje się 4 godziny a odpoczywa 8. W trakcie wachty nawigacyjnej, odpowiada się za sterowanie i utrzymanie kursu oraz bezpieczeństwo żaglowca. Prowadzi się też obserwacje, wyznacza kurs na mapie, nasłuchuje na radiu albo obsługuje żagle. Każdy znajdzie dla siebie mnie lub bardziej wciągające zajęcie. Ja najbardziej lubię pracę na mapach, które wypierane powoli przez radary, GPS i inne dogodne urządzenia są jakimś takim zewem przeszłości. Kto lubi i czyta marynistyczne książki (gorąco polecam wszystko z serii  o przygodach kapitana Jacka Aubrey’a autorstwa Patricka O’Briana), może się wówczas trochę poczuć jak na dawnych drewnianych fregatach.  Ja tam przynajmniej się tak czuje 😛 ale lećmy dalej. Co cztery dni przypada wachta kambuzowa. Tego dnia nie ma się wachty nawigacyjnej i  jest się do całkowitej dyspozycji Kuka, któremu pomaga się w przygotowaniu posiłków i sprzątaniu. Chociaż obieranie ziemniaków lub tarcie surówki dla ponad 40 osób załogi jest męczące, można  w nagrodę błogo przespać całą noc. Wspomnicie me słowa… jest to zaiste cudowna sprawa. W czasie postojów obowiązują jeszcze wachty trapowe lub wachty kotwiczne podczas cumowania na kotwicy. W ogólny zarysie, są to zazwyczaj 2 osobowe dyżury podczas których pilnuje się pracy lin, odbijaczy oraz by na pokład nie wszedł ktoś obcy.

I co, już przekonani?

najaden-now-kapitan-borchardt_3b

Orzeszek

Categories: Rejs do Afryki "Znaczy AGH" | Dodaj komentarz

Trasa rejsu

Mapka rejsu:  Malaga – Melilla – Alicante

970739_530493047011367_43075561_n

Categories: Rejs do Afryki "Znaczy AGH" | Dodaj komentarz

Kapitan Borchardt- spotkaj przygodę

Swoją przygodę  z żeglarstwem zaczęłam w wieku 17 lat, kiedy to zmęczony moim młodzieńczym buntem tato wysłał mnie na dwu tygodniowy rejs po morzu bałtyckim trzymasztowym żaglowcem ZHP s/y Zawisza Czarny. Ta poczciwa, ponad 50-letnia krypa nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia w porcie, ale jakże ciężko było mi się z nią rozstawać po zakończeniu tych magicznych 14 dni, to nie macie pojęcia. Zawisza jest szkunerem sztakslowym zbudowanym na bazie kadłuba statku rybackiego, szału wiec estetycznego przy kei nie robi, umówmy się. Co innego na wodzie, po żaglami… ehhh wspomnienia, aż się chce zanucić szantę 🙂 Pamiętam, że w drodze powrotnej z Gdyni w autokarze czytałam miesięcznik „Żagle” i znajdujący się w nim artykuł o  wyprawie do Maroka. Pachniało to wówczas taką egzotyką i było równie w mym umyśle nieosiągalne jak rejs do Indii czy innego odległego miejsca. Jaką musiałam mieć uradowaną minę, gdy się dowiedziałam o planowanym przez AKŻ na jesień rejsie do Afryki żaglowcem s/y Kapitan Borchrdt. Nie dość, że wyprawa jest na szkunerze (tym razem gaflowym), to jeszcze w tak egzotyczne miejsce- to się nazywa piękne kółko na 10-lacie pływania 🙂 To, że na rejs płynę bez cienia zastanowienia, chyba dodawać nie muszę.

Poniżej podaje parę danych techniczny dla tych bardziej wymagających zachęty i przekupstwa.

Kapitan Borchardt, cytując za Wikipedią jest najstarszym żaglowcem pływającym obecnie pod polską banderą. Został zwodowany w Holandii w 1918 roku i służył początkowo jako oceaniczny statek towarowy. Swoja nazwę oraz białego orała  powiewającego z flagsztoku otrzymał uroczyście pod koniec 2011 roku. To trzymasztowy szkuner gaflowy zbudowany ze stali o prawie 34 metrach długim i 7 metrach szerokim  pokładem. Załoga ma za zadanie obsłużyć 10 żagli o łącznej powierzchni 600 m2, jest więc gdzie biegać i co robić. A robić mogą tylko 35 osoby z załogi szkoleniowej, więc zapisujcie się jak najszybciej!

no

Orzeszek

Categories: Rejs do Afryki "Znaczy AGH" | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.